Robotyzacja w Polsce i na świecie

Robotyzacja w Polsce i na świecie w 2022 r. KUKA

W ubiegłym roku, zgodnie z raportem World Robotics 2023 przygotowanym przez Międzynarodową Federację Robotyki (International Federation of Robotics – IFR), liczba nowo zainstalowanych robotów przemysłowych w Polsce spadła o 13% w porównaniu z 2021 r. Jednak w perspektywie ostatnich lat dynamika robotyzacji polskiego przemysłu utrzymuje się w dwucyfrowym tempie i należy do najwyższych na europejskim rynku. Wciąż jednak poziom robotyzacji w naszym kraju nie jest zadowalający i konieczne jest znaczące przyspieszenie wtym obszarze, jeśli nasza gospodarka ma skutecznie rywalizować z innymi państwami z tej części Europy.

Robotyzacja, która jest jednym z głównych filarów czwartej rewolucji przemysłowej, może przynieść przedsiębiorstwu produkcyjnemu wiele różnorakich korzyści. Przede wszystkim, roboty przemysłowe mogą pracować przez długi czas bez przerw z taką samą wydajnością i powtarzalnością, w czym zdecydowanie przewyższają ludzi. Zapewniają także przez cały ten czas wysoką precyzję wykonania nawet bardziej skomplikowanych detali, a przy tym są niezawodne i ograniczają do minimum liczbę błędów i odpadów produkcyjnych. Roboty są w stanie wykonywać prace niebezpieczne i funkcjonować w strefach, które mogłyby zagrażać zdrowiu i życiu człowieka.

W efekcie roboty przemysłowe, mimo wysokiego kosztu początkowego ich nabycia, mogą przyczynić się do ograniczenia kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa i do zwiększenia realizowanych zysków. Dziś trudno wyobrazić sobie w większości branż wysoce konkurencyjne przedsiębiorstwo, które nie byłoby w pełni lub przynajmniej w dużej części zrobotyzowane. Podobnie wygląda sytuacja z całymi gospodarkami. Najbardziej rozwinięte dziś państwa należą jednocześnie do grona liderów pod względem stopnia robotyzacji, czego najlepszym przykładem są Chiny.

Chiny bezsprzecznym liderem peletonu o nazwie „robotyzacja”

Wprawdzie według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego największą gospodarką świata wciąż Stany Zjednoczone, ale już od lat mocno po piętach depczą im Chiny. Duża zasługa w tym właśnie inwestycji w rozwój robotyzacji w Państwie Środka, które należą obecnie do największych na świecie. W 2022 r. w Chinach zainstalowano łącznie 290 258 nowych jednostek, co oznacza, że więcej niż co drugi nowy robot przemysłowy w ubiegłym roku trafił do tego kraju (52%, a jeszcze 10 lat temu zaledwie co siódmy robot był instalowany w chińskiej fabryce).

I choć wynik ten oznacza zaledwie 5% wzrost nowych instalacji rok do roku, to w obliczu pewnego spowolnienia chińskiej gospodarki – a zwłaszcza imponującego wzrostu aż o 57% liczby nowych robotów w 2021 r. – pokazuje, że trend robotyzacji w tym kraju jest wciąż niezwykle silny. W ciągu ostatnich 5 lat (2017–2022)
średnioroczny wzrost instalacji nowych robotów przemysłowych wyniósł 13%.

Co więcej, o ile jeszcze kilkanaście lat temu chińska gospodarka w dużej mierze opierała się na imporcie nowoczesnych technologii, o tyle dziś chińskie firmy coraz częściej są w stanie samodzielnie je wytwarzać. Od 2015 r. produkcja robotów w tym kraju wzrosła aż 10-krotnie.

W 2021 r. roczna produkcja wyniosła 360 tys. sztuk, co pokazuje, że Chiny stają się również ważnym graczem na rynku jako dostawca zrobotyzowanych rozwiązań.

Pół miliona po raz drugi

W 2021 r. po raz pierwszy liczba nowych robotów zainstalowanych na całym świecie w jednym roku przekroczyła barierę 500 tys. jednostek (517 tys.). W ubiegłym roku udało się ten wynik nie tylko powtórzyć, ale jeszcze go nieznacznie poprawić. Łączna liczba nowych robotów przemysłowych, jakie w 2022 r. rozpoczęły pracę
w fabrykach na całym świecie, według raportu World Robotics 2023 wyniosła 553 052 sztuki. Trend wzrostowy wyraźnie się jednak zmniejszył (stopa wzrostu wyniosła 5%, podczas gdy rok wcześniej aż 31%), co może być następstwem spowolnienia, z jakimi mierzą się niektórenajwiększe gospodarki, a także dużych wzrostów produkcyjnych po pandemii w 2021 r. Światowy przemysł, w tym i branża robotyczna, w ostatnich 3–4 latach podlega licznym zawirowaniom, czego efektem są właśnie spore wahania w trendzie wzrostowym. Według raportu IFR na koniec 2022 r. we wszystkich fabrykach na całym świecie pracowało łącznie ponad 3,9 mln robotów
przemysłowych. Wynik ten był o 12% lepszy niż rok wcześniej, a w perspektywie ostatnich 6 lat średnie roczne tempo wzrostu wyniosło 13%.

Dlaczego polski przemysł pod względem stopnia robotyzacji przegrywa m.in. z Czechami, Słowacją czy Węgrami?

Łukasz Szczepkowski, Sales Manager, KUKA Polska:

Polski przemysł jest daleko za sąsiadami z powodu zachwianej sytuacji ekonomiczno-prawnej w naszym kraju – niepewność polityczna hamuje decyzje inwestycyjne.

Ponadto nadal stosunkowo niskie koszty pracy w Polsce powstrzymują przedsiębiorców od zmian – firmy wychodzą z założenia, że skoro ich metody sprawdzały się przez wiele lat, to nie ma potrzeby zmiany i inwestowania w robotyzację i automatyzację. Brakuje też stabilnego, szeroko dostępnego finansowania, zarówno w postaci kredytów, jak i dotacji na innowacje.

Aby ułatwić i zachęcić firmy do wdrożenia rozwiązań robotycznych, Polska musi zwiększyć inwestycje w nowoczesną infrastrukturę produkcyjną oraz badawczo-rozwojową.

Dodatkowo konieczne jest przyciąganie dużych inwestorów zagranicznych, którzy podnoszą poziom robotyzacji kraju. Wprowadzenie stabilności politycznej, udostępnienie stabilnych źródeł finansowania i promowanie innowacyjności może odwrócić obecny trend i zwiększyć stopień robotyzacji w polskim przemyśle.

Azja kontra reszta świata

Liczba instalacji nowych robotów przemysłowych globalnie (tys. szt.)

Źródło: World Robotics 2023

Prawie trzy na cztery nowe roboty przemysłowe w 2022 r. zainstalowano na kontynencie azjatyckim (73%). Oczywiście ogromna w tym zasługa przede wszystkim rynku chińskiego, ale również inne państwa z tej części świata mocno inwestują w robotyzację. Wystarczy tylko wspomnieć, że w czołowej piętnastce państw największą liczbą zainstalowanych nowych robotów znalazło się aż 7 krajów z Azji (nie uwzględniając w tej statystyce Turcji).

Drugie miejsce w zeszłorocznym rankingu najbardziej zrobotyzowanych państw zajęła Japonia, gdzie pracę rozpoczęło 50 413 nowych robotów. Wzrost o 9% pozwolił temu krajowi przekroczyć poziom instalacji nowych robotów sprzed pandemii, choć do rekordowego wyniku z 2018 r. nieco zabrakło. Nie można naturalnie zapomnieć, że Japonia jest wciąż największym producentem robotów przemysłowych na świecie. W ubiegłym roku firmy z tego kraju odpowiadały za ok. 46% globalnej produkcji robotów przemysłowych.

W ścisłej czołówce rankingu znalazły się jeszcze Korea Południowa (4. miejsce), Tajwan (7. miejsce), Singapur (10. miejsce), Indie (11. miejsce) i Tajlandia (14. miejsce).

Czołową trójkę najbardziej zrobotyzowanych państw w 2022 r. uzupełniają Stany Zjednoczone, gdzie liczba instalacji robotów wzrosła o 10% – do 39 576 jednostek. Niewiele brakowało do rekordowego wyniku (40 373) osiągniętego w 2018 r. Obie Ameryki w rankingu IFR liczone są wspólnie – przed rokiem liczba nowych instalacji na tych kontynentach wzrosła o 8% do 56 053 jednostek, bijąc rekord z 2018 r. (55 212 jednostek). Udział obu Ameryk w globalnym rankingu oscyluje w granicach 10%. Do największych rynków, poza USA, należą obecnie Meksyk, gdzie przed rokiem sprzedaż wzrosła o 13% – do ok. 6 tys. sztuk, i Kanada, gdzie ze względu na drastyczny spadek popytu ze strony branży motoryzacyjnej liczba nowych instalacji zmniejszyła się prawie o jedną czwartą (do 3,2 tys. szt.).

Jeśli Unię Europejską traktować jako jedną gospodarkę, to byłaby ona drugim co do wielkości rynkiem zbytu dla robotów przemysłowych. W państwach unijnych w zeszłym roku zainstalowano w sumie 70 781 sztuk nowych robotów, tj. o 5% więcej niż rok wcześniej. W całej Europie pojawiło się ok. 84 tys. nowych robotów, co sprawia, że udział Starego Kontynentu w globalnym rynku robotów przemysłowych wyniósł 15%. Liderem naszego kontynentu są Niemcy (5. co do wielkości rynek na
świecie), choć w zeszłym roku o 1% spadła tam liczba nowych instalacji (25 636 szt.). Za europejskim podium za naszymi zachodnimi sąsiadami znalazły się jeszcze Włochy i Francja, gdzie pojawiło się odpowiednio 11 475 i 7380 nowych jednostek robotów w 2022 r.

Jakie są obecnie najważniejsze czynniki, które wstrzymują szybszy rozwój robotyzacji polskiego przemysłu?

Daniel Oblamski, inżynier sprzedaży, Yaskawa Polska:

Znaczna większość przedsiębiorstw w Polsce jest pozytywnie nastawiona do robotyzacji. Dzięki niej można zmniejszyć koszty produkcji, poprawić jakość produkowanych wyrobów oraz zredukować problemy związane z coraz częściej nasilającym się brakiem ludzi do pracy. Jednak mimo dobrze znanych zalet robotyzacji i pozytywnego nastawienia do niej, część firm ma problemy np. z wdrożeniem pierwszego robota. Przyczyn na pewno jest kilka, natomiast te najczęściej powtarzające się można podzielić na dwie grupy. Pierwsza, produkcyjno-organizacyjna związana jest z dużą zmiennością produkcji, krótkimi seriami oraz koniecznością częstych przezbrojeń.

Na szczęście dzięki rozwijającej się technologii większość robotów Yaskawy możemy szybko programować za pomocą prostych w obsłudze programatorów znanych nam choćby z programowania cobotów. Drugą grupą przyczyn wstrzymujących robotyzację w Polsce są te związane z lękiem przed zmianą, co prowadzi do utrzymania statusu quo i rezygnacji z inwestycji. Warto podkreślić, że umiejętne zastosowanie nowych technologii stanowi istotną przewagę konkurencyjną, a w wielu przypadkach wystarczy taknaprawdę być tylko odrobinę lepszym od konkurencji. W Yaskawie wierzymy, że robotyzacja jest tą szansą, która może zrobić ogromną różnicę, a pierwszy zainstalowany robot wywołać efekt kuli śnieżnej, która doprowadzi do lawiny usprawnień.

Powolny pościg za czołówką

Robotyzacja polskiego przemysłu, patrząc zwłaszcza w nieco dłuższej perspektywie, stale przyspiesza, jednak wciąż nie tylko do światowej, ale i europejskiej czołówki naszemu krajowi sporo brakuje. W 2022 r. w Polsce zainstalowano 3082 nowe roboty przemysłowe i tym samym po raz drugi w historii udało się przekroczyć granicę 3 tys. robotów sprzedanych w jednym roku w polskich fabrykach. Jednocześnie wynik ten uplasował Polskę na 16. miejscu na świecie. To jednak o ok. 13%
gorszy wynik niż rok wcześniej, kiedy to sprzedaż robotów w naszym kraju wyniosła rekordowy poziom nieco ponad 3,5 tys. sztuk. Warto jednak spojrzeć na polski rynek w nieco dłuższej perspektywie. W 2010 r. w Polsce zainstalowano zaledwie 569 nowych robotów przemysłowych, a w ciągu ostatnich pięciu lat średnie roczne tempo wzrostu wyniosło 10%.

Top 10 państw o największej liczbie nowych instalacji robotów przemysłowych w 2022 r. (tys. szt.)

Źródło: World Robotics 2023

Na europejskim rynku Polska plasuje się na piątej pozycji pod względem sprzedaży nowych robotów w 2022 r. Dystans, jaki dzieli nasz kraj od czołowej trójki, jest jednak dość spory, choć już do czwartej w tym zestawieniu Hiszpanii strata nie jest bardzo wielka. Bardziej miarodajne wydaje się jednak porównanie Polski z innymi państwami z naszego regionu Europy. W zeszłym roku sprzedaż nowych robotów w Czechach wyniosła niecałe 2,8 tys. sztuk, na Słowacji – niecałe 1,5 tys., a na
Węgrzech – niecałe 1,3 tys.

Łącznie na koniec 2022 r., jak wynika z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w naszym kraju wykorzystywano w fabrykach łącznie 22 742 roboty (wzrost o 12%). W znacznie mniejszych Czechach pracowało na ten moment nieco ponad 25 tys. robotów, na Węgrzech – 12,3 tys., a na Słowacji – 9,7 tys. Dodajmy tylko, że na koniec minionego roku w Niemczech funkcjonowało blisko 260 tys. robotów.

Jak zmienia się postrzeganie robotów przemysłowych wśród polskich przedsiębiorstw produkcyjnych?

Mateusz Amroziński, Key Account Manager, FANUC Polska:

Wiedza nt. automatyzacji i robotyzacji jest coraz bardziej powszechna. Odzwierciedla to fakt, że coraz szersze grono firm dostrzega potrzebę automatyzacji procesów wytwórczych i lepiej rozumie pozytywne efekty, które ona przynosi. Wzrost świadomości nt. zalet nowoczesnych technologii relatywnie wolniej rozwija się w mniejszych firmach, które jeszcze nie w pełni wykorzystują narzędzia ułatwiające przygotowanie się do inwestycji.

Mowa tu m.in. o różnego rodzaju narzędziach i wskaźnikach pozwalających ocenić stan produkcji w oparciu o dane, zdefiniować tzw. wąskie gardła, które powinny zostać zrobotyzowane w pierwszej kolejności, a także pozwalające oszacować czas zwrotu z inwestycji.

W naszej ocenie obszarem wymagającym największego wsparcia jest właśnie umiejętność analizowania danych i przewidywania czasu, w którym technologia zacznie przynosić zyski. Firmy dysponują już kadrami wyposażonymi w wiedzę techniczną, niezbędną do współpracy z producentami rozwiązań i firmami integratorskimi, jednak wciąż brakuje ekspertów w obszarze analizy danych. To nie pozwala firmom w pełni docenić robotów i przyczynia się do bardzo ostrożnego podejmowania decyzji inwestycyjnych. Najlepszym dowodem jest to, że w dzisiejszym, niezwykle dynamicznym środowiskurynkowym spotykamy wiele firm, które decydują się na opóźnianie inwestycji, licząc na możliwość pozyskania środków z KPO. Osoby zarządzające produkcją nie biorą pod uwagę tego, że kilka lub kilkanaście miesięcy biernego oczekiwania na wsparcie uniemożliwi szybką poprawę parametrów produkcji, obniżenie kosztów, a także uniezależnienie produkcji od czynników zewnętrznych. Niestety, najczęściej koszt utraconych korzyści okazuje się wyższy niż środki, które pozwoliłyby wdrożyć robota bez zbędnej zwłoki.

Warto również dodać, że w ramach naszej współpracy z klientami często spotykamy się z reakcjami zdziwienia, a nawet niedowierzania w momencie, gdy przeprowadzamy symulację inwestycji za pomocą naszego autorskiego kalkulatora ROI. Wyniki takiej symulacji są często dużo bardziej optymistyczne niż obraz sytuacji zakładany przez klientów. To pokazuje, że warto liczyć i poszukiwać obszarów zastosowania technologii w zakładzie.

Branża automotive traci pozycję lidera

Przez lata najbardziej zrobotyzowaną branżą był przemysł motoryzacyjny, jednak od kilku lat palmę globalnego lidera dzierży przemysł elektryczny i elektroniczny. W ubiegłym roku firmy z tej branży zakupiły w sumie ok. 157 tys. robotów. Koncerny motoryzacyjne zainstalowały 136 tys. nowych robotów, a trzecia w tym rankingu branża metalowa i maszynowa odpowiadała za 66 tys. nowych instalacji. Branża elektryczna i elektroniczna była najbardziej zrobotyzowana m.in. w Chinach, Japonii i Korei Płd., natomiast w USA i Niemczech wciąż największe inwestycje w robotyzacje napływają z branży automotive.

Również na polskim rynku w 2022 r. mieliśmy zmianę na pozycji lidera. Najwięcej robotów trafiło do firm z branży metalowej i maszynowej (599 szt.), podczas gdy przedsiębiorstwa motoryzacyjne nabyły 581 robotów, tj. aż o 1/3 mniej niż rok wcześniej. Łącznie najwięcej (ok. 33%) robotów zainstalowanych jest w sektorze motoryzacyjnym (blisko 7,4 tys. wszystkich pracujących w Polsce robotów przemysłowych). Ponadto 16% robotów pracuje w firmach produkujących tworzywa sztuczne i wyroby chemiczne, a 14% w przedsiębiorstwach z branży metalowo-maszynowej.

Jeśli chodzi o wykonywane zadanie, to największą popularnością wśród przedsiębiorstw na całym świecie cieszą się roboty, które wykonują czynności związane z tzw. handlingiem, czyli przenoszeniem, przekładaniem czy inną formą obsługi różnych podzespołów bądź gotowych produktów. W ubiegłym roku niemal co drugi nowy robot (48,1%) nabywany był właśnie z takim przeznaczeniem. Wynika to z faktu, że czynności te są monotonne i często wiążą się z koniecznością przenoszenia dużych ciężarów – a są to właśnie te obszary, w których najczęściej roboty zastępują pracę ludzką. Przeznaczeniem ok. 15% nowych robotów w 2022 r. było spawanie, 11% nowych jednostek robotycznych wykonywało zadania montażowe. Sporym zainteresowaniem cieszą się także roboty nabywane do czynności sprzątających, dozowania i innych technik przetwarzania.

Polscy przedsiębiorcy pod tym względem nie różnią się od swoich zagranicznych konkurentów. W polskich fabrykach dominują bowiem roboty, które wykonują prace związane z przenoszeniem i przekładaniem różnych detali, a także roboty spawalnicze.

Warto jeszcze wspomnieć o dynamicznie rozwijającym się sektorze robotów współpracujących. W ubiegłym roku na całym świecie zainstalowano rekordową liczbę ok. 55 tys. nowych cobotów, czyli o ponad 30% więcej niż w 2021 r. Zwiększył się także z 8% do 10% ich udział w łącznej sprzedaży wszystkich robotów przemysłowych.

Optymistyczne perspektywy

Według wyników raportu World Robotics 2023, mimo że bieżący rok charakteryzuje się spowolnieniem globalnego wzrostu gospodarczego, nie przełoży się to na spadek instalacji nowych robotów przemysłowych, a nawet nieco zwiększy się tempo wzrostu sprzedaży. Według prognoz Międzynarodowej Federacji Robotyki w 2023 r. liczba nowych robotów przemysłowych będzie o 7% wyższa niż w ubiegłym, a takie tempo wzrostu utrzyma się przez kolejne 2–3 lata. Tym samym w 2024 r. przekroczona zostanie bariera 600 tys. robotów przemysłowych zainstalowanych w jednym roku na całym świecie.

Instalacje nowych robotów przemysłowych globalnie wg branż w 2022 r. (%)

Źródło: World Robotics 2023

Polski przemysł – mimo zawirowań związanych z pandemią COVID-19, przerwanymi łańcuchami dostaw, wojną w Ukrainie, gorszą sytuacją niemieckiego przemysłu – największego importera polskich produktów, niskim poziomem inwestycji – powinien utrzymać obecne tempo rozwoju robotyzacji. Niewykluczone, że spadnie popyt ze strony branży automotive, ale powinien zostać on zrekompensowany przez rosnące zamówienia płynące ze strony innych gałęzi przemysłowych, głównie ze strony przemysłu metalowego.

Liczba instalacji nowych robotów przemysłowych w Polsce

Źródło:  World Robotics 2023

Polskie przedsiębiorstwa liczą z pewnością na większe finansowanie zewnętrzne, m.in. związane z przeciągającym się uruchomieniem środków z KPO – w unijnej perspektywie na lata 2021–2027 Polska powinna otrzymać łączne wsparcie inwestycyjne w wysokości 160 mld euro. Ulga na robotyzację nie do końca spełniła bowiem pokładane w niej nadzieje, być może fundusze unijne i dotacje na cyfryzację i automatyzację różnych projektów będą skuteczniejsze w pobudzeniu popytu na roboty przemysłowe.

Największym wyzwaniem, które może wstrzymać szybszy rozwój robotyzacji, może się okazać brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry, która będzie odpowiedzialna za wszelkie czynności związane z obsługą robotów. Ponadto zauważalny jest także powoli brak mocy wykonawczych ze strony firm inżynierskich. Z pewnością pomogłyby zmiany w szkolnictwie (nie tylko na poziomie wyższym, ale również średnim), które pozwoliłyby wykształcić nowych operatorów czy serwisantów robotów przemysłowych.

Optymistyczne jest to, że Polska wciąż jest postrzegana jako atrakcyjne miejsce na lokalizację nowych inwestycji, co może być kluczowe w sytuacji zapowiedzi relokacji fabryk i skracania łańcuchów dostaw przez wielu globalnych producentów. Nie powinniśmy jednak liczyć wyłącznie na zagraniczne koncerny – konieczne są także większe inwestycje w robotyzację przez rodzime przedsiębiorstwa. Zrobotyzowana produkcja pozwoli bowiem lepiej zabezpieczyć się przed wieloma ryzykami, jakie pojawiają się podczas globalnych kryzysów i zawirowań. 

Tagi artykułu

Zobacz również

Chcesz otrzymać nasze czasopismo?

Zamów prenumeratę