Automatyzacja w polskim sektorze MŚP
Magnific – Drazen ZigicPolskie małe i średnie przedsiębiorstwa coraz częściej sięgają po rozwiązania z obszaru automatyki przemysłowej – ale czy to już prawdziwy przełom, czy wciąż ostrożne stawianie pierwszych kroków? O tempie zmian, barierach wdrożeń i technologiach, które najszybciej zdobywają uznanie wśród MŚP, rozmawiamy z Bartoszem Palkowskim z POKÓJ CONNECT, Michałem Rutkowskim z Mitutoyo Polska i z Tomaszem Sierpińskim ze Schneider Electric.
Rozmawiał: Wojciech Traczyk
Jak wygląda obecnie zainteresowanie rozwiązaniami z obszaru automatyki przemysłowej w sektorze MŚP w Polsce? Czy widoczny jest dynamiczny wzrost popytu, czy raczej możemy mówić jedynie o stopniowym wzroście zainteresowania?
Bartosz Palkowski, Specjalista ds. kluczowych klientów POKÓJ CONNECT: Z perspektywy dostawcy komponentów do szaf sterowniczych najtrafniejsze słowo to
„momentum” – nie boom, lecz wyraźnie przyspieszające zainteresowanie. Najważniejsza zmiana jest jednak jakościowa: jeszcze 5–7 lat temu rozmowa z właścicielem 40-osobowego zakładu zaczynała się od pytania „czy warto automatyzować”. Dziś – od „jak szybko da się to wdrożyć”. Napędzają to trzy czynniki: chroniczny deficyt kadr, rosnące wymagania jakościowe dużych odbiorców i cena komponentów. Trzeba jednak pamiętać, że MŚP to kategoria rozciągająca się od firm średnich, automatyzujących się porównywalnie z dużym przemysłem, po mikrofirmy, które dopiero planują pierwszą szafę z PLC.
Michał Rutkowski, Sales Director Mitutoyo Polska: W ostatnich latach obserwujemy dynamiczny wzrost
zainteresowania automatyzacją procesów produkcyjnych, szczególnie wśród firm z sektora MŚP. Rozwiązania, które jeszcze niedawno były zarezerwowane dla dużych zakładów przemysłowych, dziś coraz częściej stają się realnym narzędziem rozwoju mniejszych przedsiębiorstw. Automatyzacja odpowiada na ich najważniejsze wyzwania: narastające braki kadrowe, systematyczny wzrost kosztów pracy, potrzebę stabilnej jakości i presję skracania czasów realizacji. Na tej zmianie korzystają również mniejsze firmy wdrożeniowe, które dzięki elastyczności i krótszym ścieżkom decyzyjnym potrafią działać szybciej i sprawniej niż duzi integratorzy systemów.
Tomasz Sierpiński, Sales Director Industrial EUs, SIs & OEMs
Schneider Electric: Mówimy raczej o stopniowym wzroście zainteresowania, a nie o dynamicznej eksplozji popytu. Polskie MŚP coraz częściej pytają o rozwiązania z obszaru automatyki przemysłowej, jednak w większości przypadków impulsem do tych rozmów są bieżące wyzwania operacyjne – rosnące koszty, niedobór pracowników i presja konkurencyjna – a nie spójna, długofalowa strategia rozwoju produkcji. Tempo wdrożeń wyhamowuje wyraźna luka pomiędzy zainteresowaniem a gotowością decyzyjną. Pokazują to m.in. wnioski z raportu „Ślepa strefa transformacji”, opublikowanego w kwietniu br., w którym 35% decydentów deklaruje niską orientację w nowoczesnych technologiach wpływających na efektywność zakładów. To dobrze tłumaczy, dlaczego popyt na automatykę rośnie stopniowo – firmy trudniej decydują się na inwestycje, których wartości biznesowej nie potrafią jednoznacznie ocenić.
Jakie technologie i produkty obecnie najszybciej zyskują uznanie wśród MŚP, a które były „zbyt skomplikowane” lub „zbyt drogie” dla większości?
Bartosz Palkowski: Najszybciej te, które mają niski próg wejścia: kompaktowe sterowniki PLC, podstawowe panele HMI, komponenty plug-and-play, bezprzewodowe wyłączniki krańcowe (eliminujące koszt okablowania w istniejącej hali) oraz coboty. Wolniej przebijają się systemy MES, integracje MES–ERP, machine vision i cyfrowe bliźniaki linii. Wbrew pozorom hamulcem rzadko bywa cena sprzętu – częściej brak inżyniera automatyka na etacie, co zmusza MŚP do kupowania wsparcia zewnętrznego. Paradoksalnie: najbardziej zaawansowane technologie nie są dziś hamowane pieniędzmi, lecz deficytem kadr. I to po obu stronach – MŚP i integratorów.
Michał Rutkowski: Największym zainteresowaniem cieszą się rozwiązania o szybkim zwrocie z inwestycji, niewymagające gruntownej przebudowy zakładu. Do tej grupy należą przede wszystkim roboty z prostymi stanowiskami kontroli i selekcji, zautomatyzowane systemy jakości, klasyczna automatyka PLC i systemy MES z elementami statystycznej kontroli procesu. Wyraźnie rośnie także znaczenie integracji maszyn współrzędnościowych Mistar bezpośrednio z linią produkcyjną i łączenie danych pomiarowych z systemami MES, m.in. poprzez rozwiązania SPC Measurlink.
Głównymi barierami wdrożeń nadal są koszty początkowe, brak kompetencji technicznych oraz obawy przed długim i uciążliwym procesem implementacji, dlatego kluczowy staje się wybór odpowiedniego partnera technologicznego. Co warto podkreślić, firmy z sektora MŚP często wykazują się dużą kreatywnością i działają znacznie szybciej niż tzw. „duzi gracze”. Właśnie na taką współpracę stawiamy obecnie i wraz z firmą Cobot Planet pracujemy nad rozwiązaniem, które będzie gotowym produktem z półki, ale z drugiej strony dającym pełną elastyczność i skalowalność w zależności od potrzeb.
MOŻE ZAINTERESUJE CIĘ TAKŻE
Tomasz Sierpiński: MŚP sięgają po to, co daje szybki i widoczny efekt finansowy. Zaawansowane systemy sterowania procesami, integracja IIoT czy analityka predykcyjna wciąż pozostają domeną większych zakładów. Główną barierą nie jest sama cena. Z naszego badania wynika, że 25% firm nie ma czasu na naukę i wdrożenie nowych rozwiązań, 23% nie ma wiedzy o dostępnych systemach, a co piąty decydent wprost przyznaje, że odczuwa opór przed zmianą i obawę wobec nowych technologii. To błędne koło: brak czasu prowadzi do braku wiedzy, a brak wiedzy prowadzi do braku działania.
Jak widzą Państwo przyszłość automatyzacji w MŚP? Czy w niedalekiej perspektywie automatyzacja może stać się „standardem”, czy pozostanie wciąż zasobem tylko dla „wybranych” firm?
Bartosz Palkowski: Automatyzacja w MŚP stanie się standardem, ale warto to doprecyzować. Nie chodzi o to, że każda 30-osobowa firma zbuduje fabrykę 4.0 z cyfrowym bliźniakiem. Chodzi o to, że podstawowy poziom – sterownik, czujniki, minimalny monitoring – za dekadę będzie równie oczywistym wyposażeniem zakładu, jak dziś instalacja elektryczna. Napędzą to dwa zjawiska: oferta „automatyzacja jako gotowe rozwiązanie” u producentów maszyn i zmiana u dostawców komponentów, którzy sprzedają coraz częściej pakiet (komponent + dokumentacja + wsparcie), a nie samą złączkę. Dla nas, jako firmy z 75-letnią tradycją, to spora zmiana filozofii pracy – do niej właśnie się przygotowujemy m.in. poprzez rebranding na POKÓJ CONNECT. Segmentem „wybranych” pozostanie pełne Industry 4.0. Baza stanie się powszechna – a to znaczy, że automatyzacja przestaje być inwestycją strategiczną, a staje się warunkiem uczestnictwa w grze.
Michał Rutkowski: Automatyzacja w MŚP stanie się w najbliższych latach standardem konkurencyjności, podobnie jak wcześniej systemy ERP czy technologie CNC. W perspektywie 5–10 lat firmy będą wdrażać ją etapami: od pojedynczych stanowisk, przez integrację danych, aż po kompleksowe systemy zarządzania produkcją. Dostępność zwiększą spadające ceny technologii i łatwość wdrożenia, a przewagę zdobędą przedsiębiorstwa, które rozpoczną tę transformację odpowiednio wcześnie i będą ją konsekwentnie rozwijać.
Tomasz Sierpiński: Automatyzacja w sektorze MŚP jest już dziś w dużej mierze standardem, jednak kluczowe różnice dotyczą jej poziomu zaawansowania, a nie samej obecności. W wielu firmach automatyzacja ogranicza się do podstawowych elementów wybranych procesów i pełni głównie funkcję wsparcia operacyjnego, podczas gdy bardziej zaawansowane przedsiębiorstwa traktują ją jako narzędzie systemowej poprawy efektywności i konkurencyjności. Linia podziału przebiega więc między firmami, które konsekwentnie rozwijają automatyzację, a tymi, które zatrzymały się na poziomie rozwiązań punktowych. To tempo pogłębiania i integrowania automatyzacji z całym procesem produkcyjnym zdecyduje o przewadze rynkowej w kolejnych latach. Żeby ten rozwój był możliwy w szerszej skali MŚP, kluczowe są proste, skalowalne wdrożenia, elastyczne modele finansowania obniżające próg inwestycyjny i dostęp do lokalnych partnerów, którzy pomogą firmom przejść drogę od podstawowej automatyzacji do realnych, mierzalnych efektów biznesowych.














