Roboty humanoidalne – od memów do technologicznej rewolucji wartej 5 bilionów dolarów
SoftServeChiny planują produkować około 10 tys. humanoidów rocznie do 2027 r., Elon Musk uruchamia masową produkcję Optimus Gen, a analitycy Morgan Stanley prognozują, że ten rynek w okolicach 2050 r. osiągnie wartość 5 bilionów dolarów. Pewnym przełomem stał się rok 2025, w którym roboty humanoidalne zaczęto oferować nie tylko korporacjom, ale także zwykłym konsumentom.
Unitree R1, 1X NEO – to modele przeznaczone do użytku domowego, na które już przyjmowane są zamówienia – choć wciąż przedpremierowo. Pomimo zachęcających informacji płynących z rynku, nadal pojawia się wiele prześmiewczych memów, filmików i artykułów, w których pokazywane są ich wady. Możemy zobaczyć, jak roboty te przewracają się, psują lub nie radzą sobie z prostymi zadaniami. Od produktu kosztującego dziesiątki tysięcy dolarów konsumenci mają prawo oczekiwać wysokiej jakości powiązanej z efektywnością i pewną dozą autonomii – nasuwa się więc pytanie: czy te współcześnie oferowane konstrukcje są w stanie zaspokoić stawiane im wymagania?
Zastosowanie humanoidów
Roboty humanoidalne już są wykorzystywane w biznesie, między innymi w zakładach produkcyjnych ulokowanych w Chinach, w magazynach Amazona oraz w fabrykach BMW.
– Od czasu do czasu dochodzi do nieoczekiwanych incydentów z udziałem humanoidów, niemniej w środowisku przemysłowym realizują one z powodzeniem większość z powierzonych im zadań. Jest to możliwe dlatego, że otoczenie przemysłowe jest w większości przypadków dobrze ustrukturyzowane i nie podlega dużej zmienności. Dzięki temu roboty mają przewidywalne trasy oraz dobrze określone i zaplanowane w czasie powtarzalne działania – mówi Mariusz Janiak, (Co-)simulation and Optimization Expert w firmie IT SoftServe Poland.
Wystarczy jednak przenieść takiego robota do zwykłego domu, gdzie przestrzeń jest bardziej chaotyczna i nieprzewidywalna, by dostarczyć cenne materiały na kolejne memy. Gdy ktoś kupuje humanoida za 20 tysięcy dolarów, oczekuje uniwersalnego pomocnika, który sprząta, gotuje, przynosi przedmioty, opiekuje się dziećmi lub starszymi rodzicami, rozumie polecenia i pracuje długo bez ładowania.
Współczesne roboty nie są jednak w stanie sprostać wszystkim tym wymaganiom naraz. Efektowne prezentacje wideo, na których możemy zobaczyć, jak starannie składają ubrania czy manipulują delikatnymi przedmiotami, rzadko nagrywane są za pierwszym podejściem, chyba że robot jest sterowany przez człowieka-teleoperatora.
Początek drogi
Humanoidy są badane od dziesięcioleci: pierwsze w pełni funkcjonalne prototypy pojawiły się już w latach 80. XX wieku, ale nawet dziś jedynie doganiają podstawowe możliwości ludzkiego ciała.
Kluczowym wyzwaniem obecnie jest nauczenie robotów interakcji z fizycznym światem. Rzeczywiste środowisko jest nieprzewidywalne, błędy są kosztowne, a eksperymenty z udziałem ludzi – niebezpieczne. Dlatego dziś odbywa się to głównie w środowiskach wirtualnych – cyfrowych bliźniakach rzeczywistych przestrzeni. Takie wysokoprecyzyjne symulacje pozwalają modelować i testować setki tysięcy scenariuszy: upadki obiektów, zmiany oświetlenia, awarie sensorów, nieoczekiwane przeszkody bez ryzyka dla sprzętu czy ludzi.
MOŻE ZAINTERESUJE CIĘ TAKŻE
Szkolenie humanoidów to proces długotrwały i etapowy – producenci tego nie ukrywają. Rzeczywisty postęp jest możliwy jedynie poprzez symulację, doświadczenie w realnym świecie i naukę na swoich porażkach.
W obliczu starzenia się społeczeństw, zmian demograficznych i niedopasowania kompetencji do współczesnych potrzeb, zapotrzebowanie na automatyzację i dodatkową siłę roboczą rośnie. W najbliższej perspektywie oznacza to masową produkcję humanoidów przede wszystkim dla fabryk i przemysłu.
– Pojawienie się robotów domowych pozostaje raczej kwestią 5-10 lat – nie tylko z powodu ograniczeń technologicznych, ale także wymogów regulacyjnych, kwestii prywatności i barier etycznych – zaznacza Lyubomyr Demkiv z SoftServe.
Źródło: SoftServe















